Czołem ekipa. Dawno mnie tu nie bylo, ale jak zwykle wracam z pytaniami .-)
żuk hula super, ostatnio pompe wody wymienilem bo juz była padaka straszna, pomogło wysmienicie..
Dobralem sie natomiast znow do Robura, bo pol roku nieodpalania.. Wczesniej wyczyscilem znow gaznik w myjce ultra, swiece itp.. Chodzil tak sobie ( dodam ze nie ustawialem zaworow jak obiecalem ostatnio..)
Przy probie odpalania niestety lipa, zero. Kupilem nowe fajki bo tamte byly juz do d, okazalo sie ze iskra jest nawet.. cos tam zakrztusil sie i odpalil ale na 2 garach i zgasl. Po ponownej probie startu na innym zestawie swiec, strzelilo z gaznika z lekkim metalicznym dzwiekiem. Ok mysle sobie zmienie na inny gaznik z innymi swiecami.. Tak tez zrobilem. troche podpompowalem paliwo, rozrusznik i start.. Sluchajcie tak pierdolneło z gaznika, jakby ktos z kałacha strzelił, ze normalnie dziecko zaczelo ryczec w pobliskim domu.. Teraz juz nie wiem o co chodzi, zaplon niby ok, bo palił wczesniej, nie najlepiej ale palił.. Miał sporą dawke paliwa w cylindrach pewnie, ale moje pytanie brzmi--- czy nieszczelne zawory mogly dac taki efekt? czy moze zaplon przestawiony w jakims sensie? Moj plan jest taki, zeby zaczac od zaworow, zobacze jak to tam jest, pozniej zapoon na nowo.. Na razie boje sie rozruchu, bo dzwiek w uszach strzału mam do dzis

Co myślicie chłopaki?