Trochę doświadczeń z tematem już mam, tym niemniej warto słuchać praktyków - dzięki.
Przeczytałem też wątek o wygłuszaniu nadwozia (kilku z was wykonało naprawdę dobrą robotę dla swoich pociech) ale cały czas jestem w kropce.
Pierwsze, to zastosuję się do pomysłu jednego z was (chyba Diesla) i suchym lodem wytłukę resztę fabrycznej izolacji z poszycia podłogi, choć generalnie trzyma się zacnie, bo chciałbym ciut poprawić fabrykę w temacie konserwacji blachy. Jest tylko jeden problem. Wcześniej już zrobiłem konserwację spodu od zewnątrz (był dostęp - buda zdjęta była z ramy), elastycznym materiałem i pytanie, czy to go przypadkiem nie ruszy? Suchy lód powinien zadziałać teoretycznie tylko na warstwę bitumu fabrycznego (bo za tym przemawia czysta fizyka), ale dopytać wolę.
Druga sprawa, - zasadniczo chciałbym zbijać wagę Wrublina, wygłuszyć i uzyskać podłogę zmywalną. Jak to pogodzić?
P.S.
Przy okazji polecam ten artykuł:
http://www.rynekfarb.pl/rf/wp-content/u ... arb_pl.pdfMa znaczenie nie tylko przy malowaniu, ale także w codziennej eksploatacji, kiedy to zastanawiacie się, skąd się bierze woda w aucie, winiąc za to nieszczelną budę.
P.S.`
Wrublin zwierzył mi się, że nie tylko potrafi pisać, ale także, że... mówi! Ma, co prawda rzecznika prasowego (a nawet całe stado), no... ale... W szoku w sumie jestem.
_________________
Świat jest do dupy ale życie jest cudem.
Opisanie świata moje